Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gibraltar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gibraltar. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 września 2010

Na skałach Gibraltaru

Ale zanim pomachałyśmy Afryce (to niesamowite, że tam, po drugiej stronie wielkiej wody, nodobra, tylko 14km, jest zycie, jest cywilizacja, elektryczność i to wszytsko na wyciągnięcie ręki, Czarny, "niezdobyty ląd") to trzeba było troche wyeksploatować Twierdzę Gibraltar i zdobyć ją na wszelkie mozliwe sposoby :D

p.s. zgadnijcie ktora z nich została Miss World 2009 :D

Po spotkaniu, juz w czwórkę, postanowiłyśmy zdobyc lodziarnię Carte D'or, ponieważ zabrałyśy ze stacji benzynowej trochę darmowych karteczek, dzięki którym przy zakupie jednej kulki druga dostawało się gratis :D Znalazłwszy lodziarnię w Ocean Village Complex po prostu rozpłynęłyśmy sie w zimnych słodkościach (niektóre nawet dwa razy :D), ktore o dziwo są większe niż w pospolitych polskich lodziarniach.

Pełne siły, werwy i radości, ze juz jesteśy razem ruszyłyśy w górę.


W górę...

górę....

górę....

górę.....

Az zatrzymała nas bramka, aby iśc jeszcze bardziej w górę ;) (jednak tym razem jeszcze schodów nie było, jeszcze...)

Bramka "kazała" nam zapłacić za wejście po 1 ojro, ale kupując cztery bilety na raz zapłaciłyśmy tylko 3 ojro za naszą całą ekipkę. I znowu ruszyłyśmy w górę....

Po drodze mijając rośłinność gibraltarską, muchy gibraltarskie, turystów wraz z samochodami (mozna tam wjechać autem, co skutkuje licznymi mijankami po drodze) z niemalze całej Europy, fotografując przepięne widoki z coraz to wyzszych pięter ujrzałyśmy - małpę! A więc to prawda, ze w tym miejscu małpy, makaki, zyją na wolności, nie w klatkach, i zupełnie nie boją sie turystów! Co więcej, sa tak bezczelne, ze potrafią wyrwać człowiekowi siatkę posrtfel, torbę lub cokolwiek inego, co wzbudzi w nich zainteresowanie. Świadome tego ryzyka i kary grzywny 500ojro za karmienie małp, pełne strachu omijałyśmy je wielkim łukiem, jednka pare zdjęć musiałam pstryknąć :)

Dalej ruszyłyśmy po schodach w górę! Piękne widoki, niesamowite fortyfikacje, małpy i świadomość dotarcia do celu po półtoratygodniowej tułączce po Europie Zachodniej napawały nas niesamowitą radością, szczęściem i energią pięcia się coraz dalej, coraz wyżej i spełniać kolejne marzenia. Tym samy Europa Point, czyli miejsce na Gibraltarze najbardziej wysunięte na południe stawało się coraz blizsze...

Po drodze jeszcze Murcia "wyprowadziła nas w pole", bo na początku wydawało sie ze właśsnie tam jes ściezka i to taka dla więszych "hard-core'ów", ale nagle się urwała i na końcu pojawiła się małpa. Dlatego postanowiłyśy jednak zawrócić i odnaleźć właściwą drogę. Zwłaszcza, że słońce coraz bardziej chyliło się ku zachodowi a Europa Point chciałyśy koniecznie zdobyć za "widnaka".

Schodząc już z Upper-Rock of Gibraltar zrobiłyśy sobie "krótką" przerwe przy Słupach Herkulesa i przeleżałyśy dobrą chwilę z nogamiw yciągnietymi ku górze. Cudowne uczucie nic-nie-robienia po dotarciu (prawie) do celu :)
W końcu postanowiłyśmy - idziemy na koniec-końców! No i ruszyłyśmy, po drodze trochę zbaczając z trasy, ale ostatecznie ujrzałyśmy Meczel Al-Ibrahim, latarnię Trinity no i punkt widokowy, skąd widać Afrykę! I zgadnijcie co?! Widać ją! Bez żadnych problemów :) No więc cóż mogłyśy zrobić - machamy, machamy, machamy....

W naszych głowach było jeszcze marzenia kąpieli, zatem ruszyłyśmy w strone plazy, poprzez dłuuuugi tunel śpiewając, a raczej wyjąc piosenki typu "Nie czaruj", az dotarłysmy do kapieliska.

Szybka kapiel i ruszamy po plecaki, które zostały po hiszpańskiej stronie - w la Linei (zostawiłyśy bagaze w skrytkach na dworcu autobusowym, jedna skrytka za 3 ojro, potrzebowałyśy dwóch). Jakieś dziwne uczucie mi towarzyszyło, ze chyba ten dworzec nanoc zamykają....Czy zdązymy odebrac nasze pakunki? Oby....

Przekrtoczylyśmy granicę i szybko udałyśy się na dworzec. O jakiz kamień spadł nam z serca kiedy zobaczyłyśy otwarte drzwi :) Wyjęłyśmy nasze bagaze z szafek, Kate i Koza poszły szukać meijsca noclegowego (planowany na plazy hiszpańskiej, bo na Gibraltarze woda w plazowych prysznicach jest słona - mają tam deficyt słodkiej wody - zbierają nawet deszczówkę w specjalnych zbiornikach umiejscowionych na skałach), Murcia się myć a ja pilnowałam klamotów.

Nagle, ku mojemu zdziwieniu, podchodzi do mnie security-man i każe opuścić dworzec, bo zamykają. Pełna zdziwienia, że mam sobie pójść, poleciałam po Natalię iz abrałyśy tobołki, usiadłyśmy przed dworcem na ziemi ipoczełyśy myśłec co dalej, w końcu zamknęli nam łązienkę z toaletą :P

Murcia postanowiła poszukać jakiegoś taniego prysznica (nie koniecznie plazowego), a ja znowu pilnując rzeczy pisałam pamiętniczek. Po chwili wróciły dziewczyny ze zwiadu noclegowego. Znalazły całkiem przyzwoite miejsce na plazy i nawet w prysznicach jest słodka woda!
Czekając na Natalię usiadłyśy przy plecakach i nagle podjezdza do nas policja! I wskazuje na kate, że jest pijana i ma pokazać paszport! Kate i pijana! Hahahahaha! Panowie chyba nie wiedzą, co znaczy być harcerką ;) Także kupa śmiechu, powrót Natalii i ruszyłyśmy na miejsce noclegowe.

Szybki prysznic, długie oczekiwanie na wrzątek (jakimś cudem na plazy campingaz jakoś nie dawał rady szybko zagotować wody ;) ) i lezymy w śpiworkach. Plecaki wrzucone do namiotu, który co prawda nie był rozstawiony, ale płasko połozony - no ale ma zamek i ożńa coś w nim zamknąć :), my rozłozone na okołonamiotu udałysmy sie do krainy snów....
A jutro?

Jutro znów w podrózy, ale można juz powiedziec, że zaczynamy wracać...

Chociaz nie tak dosłownie, bo czeka nas jeszcze wizyta w Madrycie, u Agaty, naszej byej Drużynowej i byłej Hufcowej. Az się nie mozemy doczekac na to spotkanie, no i, trzeba przyznać, na domową łazienkę i prawdziwy dach nad głową :)

MACHAMY AFRYCE

MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ! UDAŁO SIĘ! GIBRALTAR ZDOBYTY:):):)

I tak oto juz w pelnym skladzie udalysmy sie na Rock of Gibraltar by wypelnic nasza misje i pomachac Afryce.
Z jednej strony bylysmy niesamowicie szczesliwe, a z drugiej bylo nam troche smutno, bo wiedzialysmy, ze od tej pory bedziemy juz tylko wracac. Zatem nasz cel zostal zrealizowany, ale tak naprawde wielka radoscia i przygoda byla
sama droga i gdyby nie ona, to machanie Afryce nie daloby nam az takiej satysfakcji.



Kiedy wyruszasz w podróż do Itaki
życz sobie, żeby długie było wędrowanie,
pełne przygód, pełne doświadczeń.

(...)

Itaka dała ci tę piękną podróż.
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.

A jeżeli ją znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała.
Stawszy się tak mądry, po tylu doświadczeniach,
już zrozumiałeś, co znaczą te Itaki.

Barcelona - Gibraltar

Podróz widziana aparatem Agathy:
Ku naszemu zdziwieniu ale i uciesze dało się zauwazyć sporo "byczków" po drodze :)

czasem nie byłyśmy same podczas łapania auto-stopu....

Widać - niektorym się nie udało ;) ale my i tak sie nie załamywałyśmy i dale wyciągałyśy kciuka, pokazywałyśy kartki...

Wschód Słońca na naszym przymusowym noclegu, przed Cartageną.


W róznych miejscach przyszło nam łapać kolejne autka. Ale widoki - im blizej Gibraltaru, coraz bardziej urozmaicone :)



Napiszę tylko jedno - Havi.....

No dobra, dodam, ze prowadził na bosaka i jechał na podbój Hiszpani (sam jest z Murci) wraz ze swoim jednorocznym psem, śłepym na jedno oko od urodzenia.




Kierowcapogwizdujący sobie przy rytmach Robiego Willimas'a.

Tak! Tak! Dotarłyśmy, po wielu przygodach (zapewne i tak nie ostatnich) na Gibraltar!


Kąpiel w wodach gibraltarskich.
W tle - fortyfikacje twierdzy Gibraltar.
Czas zakończyć nasz dzień - zachód Słońca na Gibraltarze :)
Połozyłyśmy się spać (jak prawdziwe syreny, na skałkach) w nadziei na spotkanie z Kate i Murcią dnia następnego...

czwartek, 19 sierpnia 2010

GIBRALTAR


Gibraltar, czyli cel naszej podrozy jest dla mnie miejscem niezwyklym. Fakt, nigdy tam nie byłam i wszystko co o nim wiem to magia internetu, zdjęć i opis ludzi już tam kiedyś będących.

Dlaczego wybrałyśmy właśnie Gibraltar? W zasadzie to trudno tak po krótce opowiedzieć, ale najwazniejszy powod jest taki, iz właśnie z tego krańca Europy mozna zobaczyć przepiękny, jeszcze gdzieniegdzie dziki kontynent, czyli AFRYKĘ. A po drodze na ten "koniec świata" zwiedzić jeszcze pare innych ciekawych miejsć.


Gibraltar to mała posiadłość zamorska Wielkiej Brytanii, licząca zaledwie 6.5km kw powierzchni. Turystów czasem bywa więcej niz mieszkańców, ale liczymy na to ze akurat podczas naszej tam wizyty nie będzie nam to wsyztsko doskwierać.

Ciekawym zjawiskiem jest pas lotniska przez który prowadzi normalna droga uczęszczana przez pieszych i samochody, a która to droga jest zamykana w momencie startu lub lądowania samolotów.


Cieśnina Gibraltarska - w najwęższym miejscu ma nieco ponad 14km szerokości - licząc na dobra pogode można naprawdę ujrzeć Maroko :D
Góra na Gibraltarze oraz w Maroku tworząc słupy - były nazywane Słupami Herkulesa i strzegły tego zachodniego końca świata. Dosyć strategiczne miejsce, także podczas II Wojny Światowej, dzięi czemu możńa było kontrolować łodzie niemieckie i włoskie - nic nie mogło przepłynąć bez wynurzenia się na powierzchnię.


A co tam chcemy zobaczyć:

- oczywiście wejść na Rock of Gibraltar 426m.n.p.m.

- jaskinie St Michael (czasem nawet odbywają się w niej koncrty, bo jest bardzo dobre nagłośnienie - może trafimy?)

- Europa Point, latarnia - czyli koniec-końców

- Meczet al Ibrahim

- Zamek Maurów - ruiny ale o dziwo ciągle funkconuje jako więzienie!

- ogród botaniczny

- plaża wschodnia

- zatoka katalońska


Jeden dzień to barzdo mało, ale jeszcze wszystko opiszemy :)